top of page
maras
maras

MARAS

2025
rzeżba
mydło  50  x 50 x 50 cm

Niektórzy mówią, że czcimy kamienie, drzewa

…słowem - martwe fetysze.

 

Ale czy Ty, rozmawiając ze mną, zwracasz się do mojej powierzchowności, skóry mojej twarzy, kości czaszki, czy też obcujesz z tym, co jest głębiej w moim umyśle?  Dla jednych istnieją duchy skał lub źródeł, inni w tym wypadku powiadają o szczególnej energii takich miejsc.
S.Tiuchtiniew

​​​W każdym z nas istnieje jakaś cząstka – dobrego i złego, miękkiego i słodkiego. Każdy ma też tę odwrotną: lekko obślizgłą i przerażającą. Gdy myślę o swojej, myślę o niej jak o węglu. Nie wiem dlaczego, to dla mnie wręcz organiczne.

Tam, gdzie dorastałam, okna myło się co dwa tygodnie – przez sadzę. Pamiętam śnieg pokryty czarnym pyłem. Pochodzę z ziemi, która jest czarna, która jest jak dolny świat Axis Mundi – mojej kosmicznej osi. Pomyślałam, że cudownie byłoby obmyć się z tego, co ciąży, co przeraża. Zmyć z siebie to, co nam nadano, co zbędne i niewygodne. Zlikwidować ten maras.​

Po śląsku maras to nic innego jak brud. Pragnę obmyć się z tego, co przekazały mi poprzednie pokolenia, ale też z brudu, który sama – często nieświadomie – niosę dalej każdego dnia. Zastanawiam się, czy mam coś wartościowego do przekazania, czy to jedynie brud. Czy istnieje jakaś cząstka, którą warto pielęgnować, czy może wszystko wymaga solidnego pucowania? A może warto zostawić coś „na potem”?

Dlatego, używając szarego mydła, stworzyłam obiekt, w którym zatopiłam kawałek węgla – moją środkową część Axis Mundi, ozdobioną babciną koronką na specjalną okazję. Mój posąg z mydła postanowiłam postawić na hałdzie i pozwolić deszczowi oczyścić go z formy.

Czas najwyższy zmyć ten maras.

maras

© by DEEKA

 
bottom of page